Nauka u złotnika - jak to wszystko wygląda?
Nauka u złotnika - jak to wszystko wygląda?
)
Wszystkie kierunki wyglądają fajnie na ulotce.
Rzeczywistość bywa różna, znajomy pochodził z pół roku na metalurgie na AGH, na tamten kierunek przyjmują każdego, a specjalizacje wybiera się chyba na ostatnim roku. Chociaż nie wiem jak oni tam maja dokładnie. Nie wydaje mi się aby to co jest potrzebne z metalurgii w jubilerstwie wymagało, aż studiów w tym kierunku, po czymś takim chyba raczej przemysł i do KGHM (Polska produkuje najwięcej srebra w europie, które tak na dobrą sprawę jest tylko produktem ubocznym wydobycia miedzi.
)
Ten interesujący cytat może okazać się 1-2 przedmiotami typu laboratorium na ostatnim roku.
Mój kierunek też bardzo ładnie wyglądał na ulotce, a w rzeczywistości nic specjalnego, te ciekawsze przedmioty prowadzili ludzie bez przygotowania przepisując wykłady z Wikipedii na tablice... ;]
W zasadzie musisz pamiętać o tym ze co byś nie wybrała, jeżeli będziesz się uczyć i będziesz w tym dobra to sukces raczej osiągniesz w czymkolwiek byś nie wybrała.
P.S.
Z tym dostaniem się na praktykę do zakładu to tez bez kontaktów może być ciężko. Chyba że na szlifierkę. 
A co sądzicie o tym?
http://www.kmpig.geol.agh.edu.pl/index.p...e&Itemid=3
Jest sens w ogóle iść na takie studia, w których jest coś, co mi się mogłoby przydać, czy lepiej iść na jakieś inne, po których będę mieć inny zawód, i w razie gdyby mi pomysł z robieniem biżuterii nie wypalił, mieć w razie czego drugie wyjście, czy lepiej postawić wszystko na jedną kartę i dążyć bez względu na wszystko do jednego celu? Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety...

Martii, drogie dziecko, oddziel hobby od pracy, zarob na chlebek, czyli wybiez zawod ktory da Ci mozliwosc zabawiania sie tym co lubisz w przyszlosci na ktora bedzie Cie stac. Zawodowcy twierdza, ze branza upada. A zawsze mozesz zastosowac sie do rad Magdy, czyli douczyc sie z netu i z kursow. Jubilerstwa, zlotnictwa nie trzeba az studiowac, wystarczy miec zdolne rece i umiec tworczo myslec. Chyba ze zalezy ci na tytule - magister zlotnik lub inzynier jubiler 
A jak masz ochote poczytac o motywacji to tutaj na blogu sie "wybebeszylem", idac na latwizne, skopiowalem to co pisalem kiedys na forum.
Witam,wszystkich obecnych jeszcze nie uczestniczyłem w żadnych dyskusjach od jakiegoś czasu przyglądam się forum
wygląda bardzo obiecująco. Aktualnie tworzenie biżuterii traktuję hobbystycznie.
Wracając do wątku Martii nie napisałaś w ogóle co Cię interesuje poza złotnictwem, w jakim kierunku dążysz.
Bardzo zbliżoną dziedziną jest protetyka podobne narzędzia i technologie a chyba daje lepsze możliwości finansowe.
Zgadzam się z innymi opiniami w dzisiejszych czasach dobrze jest mieć do wyboru kilka dróg.
Pracowałem w dwóch pracowniach o zupełnie różnych filozofiach produkcji łączyło je jedno zarobić miał właściciel a nie pracownik nie zależnie od jego inwencji i zaangażowania.
Pozdrawiam wszystkich
P.s. Robicie naprawdę fajną robotę na ty forum.
Na pewno sama wiesz, że w tym świecie trzeba twardo stąpać po ziemi. Masz zapodane pomysły na to, żeby i zarobić na chleb i zrealizować się artystycznie. Witaj na Srebrnie, ReduktorB. Miło poznać nowego kolegę. W dodatku pomysłowego. Koncepcja: protetyka plus jubilerstwo/złotnictwo jako wolny strzelec jest sprytna.
Martii, nie myśl, że jesteśmy kupą zgorzknialców
Na pewno sama wiesz, że w tym świecie trzeba twardo stąpać po ziemi. Masz zapodane pomysły na to, żeby i zarobić na chleb i zrealizować się artystycznie.
A propos specjalizacji. Może bardziej namieszam Ci w głowie ale może to Ci pomoże - złotnictwo. Mamy tu sporych rozmiarów wątek o złotnictwie właśnie - [url=http://www.srebrnie.pl/showthread.php?tid=615]. Rozejrzyj się. Może Ci się spodoba. Niekoniecznie bardziej niż inne specjalności ale może oprócz nich. Masz oczywistą wolność wyboru. Postaram się dowiedzieć, czy kurs złotnictwa może być dofinansowany jako nauka ginącego zawodu i dam znać.
Drogi Tom Oldsmith, przeczytałam Twoją wypowiedź i poczułam się malutka. Poradź jak być dobrym złotnikiem nie studiując i nie mając praktyki u mistrza. Jubilerstwa nie bardzo jest gdzie studiować. Ja właśnie kończę Szkołę Rzemiosła we Wrocławiu . Wiem, że tego czego się nauczyłam nienauczyłabym sie z internetu, bo próbowałam. W Swraiz nauczyłam się dużo, ale głównie dlatego, że to ja naciskałam na wykładowców, żeby mi pomagali. Wspaniali panowie z Muzeum Narodowego we Wrocławiu pokazali mi najwięcej. (Niestety już nie pracują w SWRAIZ, bo szkoła na razie zlikwidowała warsztaty (!!!)).
No i wygląda to tak, że kiedy stopiłam oprawkę w łapki z galeryjką do kamienia, którą robiłam przez kilka godzin to wiem, ze studia swoją drogą ale warsztat najważniejszy. Problem mój jednak polega na tym, że znam tylko jednego złotnika, który zgodził się przyjąć mnie na praktyki, za opłatą oczywiście i wyłącznie dzięki poleceniu właśnie jednego z pracowników muzeum. Niestety mój warsztat i warsztat mistza dzieli 500 km i 7 godzin jazdy pociągiem w jedną stronę.
Podsumowując: wydaje mi się, że aby samemu nauczyć sę warsztatu trzeba mieć naprawdę niesamowite umiejętności: żeby nie stopić czego się stopić nie chce a stopić to co się chce, oprawić kamienie w mikro pave' albo poprawić próbe złota!
Poradź więc jak być dobrym złotnikiem nie studiując i nie mając praktyki u mistrza. Jeśli znasz tajemny sposób to błagam podziel się nim bo ja tak jak Marti zawsze chciałam być złotnikiem!
Z tym, ze przedmioty zawodowe, mechanike, metaloznawstwo, rysunek techniczny i praktyczna nauke mialem opanowane celujaco. Uczylem sie w kieunku budowy maszyn i wyuczylem sie na rusznikarza, ale to juz moja wlasna nauka, niesamowita ilosc lektur i brykow, o ktore nie bylo latwo w czasach "przed internetem", w czasach postkomuny i zakazanej ustawowo broni. Lekko nie bylo, ale po latach otworzylem wlasny zaklad rusznikarski i mialem w dorobku kilka niezlych patentow.
. ( o tutaj widac moj konflikt z uczycielka od polskiego, zdanie wielokrotnie zlozone
)Nie wspominalem o "niemaniu" praktyki u mistrza, tylko o wyborze drogi dla niezdecydowanej. I powtarzam, ze na studiach produkuja tylko papierki z tytulem. A tam nie pisze, ze student byl noga ze wszystkiego i zaliczyl cudem to co musial. Ja nie jestem zlotnikiem, nawet nie skonczylem szkoly sredniej, bo w polonistke lawka rzucilem bedac w klasie maturalnej
Z tym, ze przedmioty zawodowe, mechanike, metaloznawstwo, rysunek techniczny i praktyczna nauke mialem opanowane celujaco. Uczylem sie w kieunku budowy maszyn i wyuczylem sie na rusznikarza, ale to juz moja wlasna nauka, niesamowita ilosc lektur i brykow, o ktore nie bylo latwo w czasach "przed internetem", w czasach postkomuny i zakazanej ustawowo broni. Lekko nie bylo, ale po latach otworzylem wlasny zaklad rusznikarski i mialem w dorobku kilka niezlych patentow.
Zauwaz ze nie wypowiadam sie na tematy typowo jubilerskie, kamienie szlachetne sa mi obce, o ligurze przeczytalem sobie dopiero tutaj. Srebrem lutowac uczylem sie sam, gryzac palce wielokrotnie ( zdazylo sie raz, ze odpadl w czasie strzalu celownik wraz z przylutowana do lufy podstawa, rozcieta glowa strzelca, musialem mooocno przepraszac i takie tam, aby czlek sprawy do sadu nie skierowal ), topilem srebro rowniez, ale tylko po to aby odlac z niego pociski, sa lepsze balistycznie od olowianych, najlepsze bylyby zlote, lecz nie stac mnie bylo
. ( o tutaj widac moj konflikt z uczycielka od polskiego, zdanie wielokrotnie zlozone
)
Taa, zdecydowanie bardziej wole mlotek niz pioro. Po prostu.
Po prostu klepie sobie od czasu do czasu jakies blaszki, miski, garnki, nozyki.
I jesli chcesz sie nauczyc wymarzonego zawodu w szkole, to musi to byc baaaardzo dobra szkola. Skoro juz zdecydowalas, ze zlotnik-jubiler to twoja droga, a szkolnicwo obecne jest na poziomie amerykanskim ( czytaj - do dupy ) musisz znalezc mistrza - nauczyciela, inaczej bedziesz jedna z wielu krecacych paciorki na drucikach, skad inad bardzo popularne ostatnio. ( za cholere nie moge zrozumiec dlaczego )
A zeby sie uczyc samemu to trzeba miec, zdobyc podstawy teorii, co ja mowie podstawy, cala wiedze teoretyczna nalezy przyswoic. Dodatkowo zreczne rece i mozna sobie odpuscic studia.
Ps.
Off top
Czy jak tam zwal
Jedyne miejsce gdzie mozna sobie popodziwiac moje hobbystyczne wypociny to profil na fejsbuku, wystarczy znalezc
Z wyrazami
Tom Oldsmith
można się wiele nauczyć samemu, ale niezastąpione są porady, a najlepiej czujne oko mistrza. A przecież nie ważne,czy uczy Cię magister, czy inżynier, czy uczeń u mistrz w ogóle umieją czytać i pisać
Czytam bardzo dużo i faktycznie książki to połowa sukcesu, ale żeby odnosić rezultaty w pracy praktycznej, trzeba się poparzyć, złapać w rękę węgiel, który przed sekundą był rozgrzany do czerwoności, zpiłować paznokcie, troszkę pokaleczyć, dużo mi pomógł złotnik z rodzimego miasta, Angus pokazał mi wiele. Moim zdaniem zasada jest prosta, masz drut i blachy i musisz kogoś jak najbardziej wprowadzić w błąd, że jest to zrobione, nie z tych dwóch podstawowych materiałów
można się wiele nauczyć samemu, ale niezastąpione są porady, a najlepiej czujne oko mistrza. A przecież nie ważne,czy uczy Cię magister, czy inżynier, czy uczeń u mistrz w ogóle umieją czytać i pisać 