Nauka u złotnika - jak to wszystko wygląda?
Nauka u złotnika - jak to wszystko wygląda?
Niestety sama chęć nauki nie wystarczy. Złotnik to dzisiaj zawód zanikający. W nielicznych zakładach, w których tlą się jeszcze palniki, dobijają do cienkiej emeryturki sami właściciele - ewentualnie ich dzieci. Dzisiaj biżuterię kupuje się od Kruka lub Apartu, a jej pochodzenie jest cokolwiek egzotyczne.
Sam mam wieloletnią praktykę w tradycyjnym złotnictwie, ale trzeba iść z duchem czasu, mając świadomość, że nic nie zastąpi programu Rhino lub Matrix i drukarki 3D. Sam projektuję tą metodą, bowiem zdałem sobie sprawę, że dopiero design 3D daje pełnię możliwości twórczych. Tak więc nie rylec i gesztelka, ale manipulator 3D i mysz stały się narzędziami dzisiejszego złotnika. Ale tego też trzeba się nauczyć. 
Ale to nie jest negatywne moim zdaniem, przynajmniej nie całościowo. Skoro kiedyś ktoś wpadł na to, że łatwiej będzie miedź klepać po wydobyciu młotkiem, niż kamieniem, to był to krok w kierunku wyższego rozwoju i uproszczenia prac. To co robimy zawodowo, robimy dla pieniędzy i trzeba dostosowywać się do zmienności sytuacji. A jak ktoś ma ochotę pracować metodami które zanikają, ma szanse uczynić z nich swoją pracę, ale wtedy jego odbiorca to na prawdę wąska grupa, która rozumie za co płaci.
(02-09-2013, 11:10 AM)Przemek A jak ktoś ma ochotę pracować metodami które zanikają, ma szanse uczynić z nich swoją pracę, ale wtedy jego odbiorca to na prawdę wąska grupa, która rozumie za co płaci.Gwarantuję Ci, że nawet ci poszukujący ręcznie robionej biżuterii, w 90 % dostają do ręki wyrób powtarzalny. Sam robię wzory do odlewów, które - na życzenie zamawiającego - mają imitować ręczną robotę (luty, ślady pilnika i takie tam). Liczy się biznes. Kupujący oczekuje unikalnego wyrobu za niską cenę, więc dostaje za co płaci.
)) (02-09-2013, 11:10 AM)Przemek A jak ktoś ma ochotę pracować metodami które zanikają, ma szanse uczynić z nich swoją pracę, ale wtedy jego odbiorca to na prawdę wąska grupa, która rozumie za co płaci.Gwarantuję Ci, że nawet ci poszukujący ręcznie robionej biżuterii, w 90 % dostają do ręki wyrób powtarzalny. Sam robię wzory do odlewów, które - na życzenie zamawiającego - mają imitować ręczną robotę (luty, ślady pilnika i takie tam). Liczy się biznes. Kupujący oczekuje unikalnego wyrobu za niską cenę, więc dostaje za co płaci.
))
(02-09-2013, 06:40 PM)angus Jeszcze trochę a Chińczycy zaczną brylanty młotkami z węgla napierniczać.I tak robią. Proces wymyślili Ruscy. Widziałem taką fabrykę. Trzepią brylusy w takiej czystości, że nawet znawcy od De Beers'a dali sie nabrać.
(02-09-2013, 06:40 PM)angus Jeszcze trochę a Chińczycy zaczną brylanty młotkami z węgla napierniczać.I tak robią. Proces wymyślili Ruscy. Widziałem taką fabrykę. Trzepią brylusy w takiej czystości, że nawet znawcy od De Beers'a dali sie nabrać.
(02-09-2013, 08:10 PM)rubicon -wydaje mi się cactoos,że wszystkim robiącym chcesz odebrać przyjemność,Twoje doświadczenie i rutyna zrobiły już swoje :huh:Nie bież tego tak na poważnie.;) Forum nosi nazwę - 'Wszystko o jubilerstwie" a nie "Tylko dobrze o jubilerstwie". Tylko dobrze, to o umarłym a ja bym jeszcze naszego fachu nie grzebał. Ja tylko studzę nadmierne zapały - trochę realizmu się przyda. Szkoda by było, gdyby ktoś popłynął na nie do końca przemyślanym biznesie. A i rada starego marudy przydać się może.;)))
(02-09-2013, 08:10 PM)rubicon -wydaje mi się cactoos,że wszystkim robiącym chcesz odebrać przyjemność,Twoje doświadczenie i rutyna zrobiły już swoje :huh:Nie bież tego tak na poważnie.;) Forum nosi nazwę - 'Wszystko o jubilerstwie" a nie "Tylko dobrze o jubilerstwie". Tylko dobrze, to o umarłym a ja bym jeszcze naszego fachu nie grzebał. Ja tylko studzę nadmierne zapały - trochę realizmu się przyda. Szkoda by było, gdyby ktoś popłynął na nie do końca przemyślanym biznesie. A i rada starego marudy przydać się może.;)))